Dowiesz się, skąd wzięła się tradycja wycinania dyń na Halloween i jaka legenda się za nią kryje. Poznasz amerykańskie zwyczaje związane z tym świętem. Sprawdzisz też, jak poczuć klimat Halloween z Cultural Care Au Pair w Warszawie!
)
Dlaczego Amerykanie wycinają twarze w dyniach?
Czego dowiesz się z naszego artykułu?
)
Weronika Lofek
Meeting Leader
Mroczna historia Halloween i zaproszenie na wyjątkowy wieczór!
Wyobraź sobie październikowy wieczór w niewielkim amerykańskim miasteczku. Przed domami stoją świecące dynie, ogrody pokrywają sztuczne pajęczyny, a po ulicach spacerują czarownice, duchy i... dinozaury. W oddali słychać dzieci wołające „Trick or treat!”, a sąsiedzi prześcigają się w coraz bardziej pomysłowych dekoracjach.
Brzmi jak scena z amerykańskiego filmu?
W Stanach Zjednoczonych to po prostu Halloween.
Ale czy zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego jego symbolem została właśnie dynia? I skąd wziął się pomysł, żeby wycinać w niej przerażające twarze?
Odpowiedź prowadzi nas do starej irlandzkiej legendy. I, co ciekawe, do warzywa, które z Halloween kojarzy się dziś znacznie mniej.
)
Wszystko zaczęło się od człowieka, który oszukał diabła
Dawno temu, według irlandzkiego folkloru, żył człowiek nazywany Stingy Jack, czyli Skąpy Jack. Był znany ze swojego sprytu i zamiłowania do płatania figli. Legenda głosi, że pewnego dnia udało mu się przechytrzyć samego diabła.
W jednej z popularnych wersji opowieści Jack namówił diabła, żeby zamienił się w monetę, którą będzie mógł zapłacić za drinka. Zamiast jednak wydać pieniądze, schował monetę do kieszeni obok srebrnego krzyża, uniemożliwiając diabłu powrót do pierwotnej postaci.
Jack zgodził się go uwolnić dopiero wtedy, gdy diabeł obiecał zostawić go w spokoju.
Ale na tym historia się nie skończyła.
Po latach Jack ponownie przechytrzył diabła, tym razem nakłaniając go do wejścia na drzewo, na którego pniu wyciął znak krzyża.
Kiedy Jack w końcu umarł, zgodnie z legendą nie został wpuszczony do nieba. Diabeł, pamiętając wcześniejsze obietnice, również nie przyjął go do piekła. Skazany na wieczną wędrówkę w ciemności, Jack otrzymał jedynie płonący węgielek, który umieścił w wydrążonej rzepie, aby oświetlać sobie drogę.
Tak narodziła się opowieść o Jack of the Lantern, znanym dziś jako Jack-o’-lantern.
Zaraz, zaraz… rzepa zamiast dyni?
Dokładnie tak!
W Irlandii i Szkocji istniała tradycja wycinania upiornych twarzy w rzepach i innych warzywach korzeniowych. Miały one odstraszać złe duchy i nawiązywały do ludowych wierzeń związanych z końcem października.
Kiedy irlandzcy imigranci przybyli do Ameryki, przywieźli ze sobą również swoje zwyczaje.
Na miejscu odkryli jednak coś znacznie wygodniejszego do rzeźbienia: duże, pomarańczowe dynie, które były dostępne w Ameryce Północnej.
Z czasem to właśnie one stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Halloween.
Dziś trudno wyobrazić sobie amerykański październik bez pumpkin patches, czyli farm i pól, na których całe rodziny wybierają dynie, jesiennych dekoracji, konkursów na najlepszy kostium i wieczornego zbierania słodyczy.
A to tylko część tradycji!
)
Halloween w USA to coś więcej niż jeden wieczór
W amerykańskiej kulturze Halloween często zaczyna się na długo przed 31 października.
Już na początku jesieni przed domami pojawiają się dekoracje, sklepy wypełniają się słodyczami, a rodziny planują wspólne aktywności. No i oczywiście przed Starbucksem tworzą się kolejki ludzi czekających na pierwsze Pumpkin Spice Latte w sezonie.
Wyobraź sobie, że jesteś au pair w Stanach Zjednoczonych. Razem z host kids wybierasz kostiumy, dekorujecie dom, przygotowujecie halloweenowe przekąski, a później wychodzicie na ulice pełne małych superbohaterów, księżniczek, duchów i potworów.
Może Twoje host kid będzie przebrane za małego smoka, a Ty zostaniesz rycerką? A może cała host family zdecyduje się na wspólny motyw kostiumowy?
To właśnie takie doświadczenia sprawiają, że rok au pair jest czymś więcej niż zwykłym pobytem za granicą. Poznajesz kulturę nie tylko poprzez zwiedzanie, ale również uczestnicząc w codziennych tradycjach i rodzinnych celebracjach.
A co, gdybyś mogła poczuć odrobinę tej atmosfery jeszcze przed wyjazdem?
)
)
)